XII Niedziela zwykła (rok C)

Za 12,10-11;13,1 Ps 63 Ga 3,26-29 Łk 9,18-24

Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili.

Wydarzenia z dzisiejszej Ewangelii mogą rodzić w nas wątpliwości. Pan Jezus pyta swoich uczniów: za kogo Mnie uważacie? Piotr rozpoznał kim jest Jezus, że jest Mesjaszem. Eureka! Piotr odkrył tajemnicę! Trzeba się tym podzielić, wszystkim ogłosić, że Jezus jest Mesjaszem. Ogłosić, że Bóg jest między nami. To, na co czekały wszystkie pokolenia wypełniło się. Ale co?! Jezus zakazuje uczniom mówić. Dlaczego?

Wyznanie Piotra jest wprowadzeniem w naukę o krzyżu. Ogłoszenie przyjścia Mesjasza mogłoby wypaczyć cel tego przyjścia, gdyż nie został on jeszcze zrealizowany. Nakaz milczenia wydany przez Pana Jezusa jest więc wskazaniem na ważność krzyża. Dlatego też zaraz po wyznaniu Piotra, Jezus mówi o cierpieniu, przez które musi przejść, aby dojść do chwały zmartwychwstania. 

Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć. Te słowa nie oznaczają wcale jakiegoś zewnętrznego przymusu, który powodowałby ograniczenie wolności. Oznaczają one, że dla naszego odkupienia męka i śmierć Mesjasza jest konieczna, a On przyjmuje to dobrowolnie i z wielką miłością. Jednocześnie droga Mesjasza przez krzyż nie jest wyłączną. Na tę drogę zaproszony jest każdy z nas. Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Jeśli ktoś chce iść za Mną – to znaczy do życia wiecznego. Pójść za Jezusem to jedyna droga, aby osiągnąć zbawienie. Nie ma innej. Aby nią pójść, trzeba najpierw zaprzeć się samego siebie. Nie ma więc możliwości pójścia za Jezusem, jednocześnie realizując wszystkie swoje zachcianki. Zaprzeć się siebie to znaczy samemu sobie powiedzieć: Nie! Podjąć trud. Czasem jest w nas tendencja do tego, aby Pana Boga ustawiać pod siebie, aby spełniał nasze prośby podparte długimi modlitwami. Jeśli tego nie spełnia, rodzi się w nas wyrzut, iż nie zostaliśmy wysłuchani, czy niepewność o to, czy nasza modlitwa jest dobra. A tu po prostu Pan Jezus nam uświadamia, że nie zawsze może być tak, jakbyśmy chcieli. Jeśli już pokonaliśmy siebie, kolejnym elementem jest wzięcie krzyża. Czy musimy na siłę szukać tego krzyża, czy musimy szukać cierpienia? Nie! Spokojnie każdy z nas ma swój krzyż, trzeba go tylko nazwać: cierpienie fizyczne, duchowe, nałóg, zranienia na duszy, złe relacje, lęk przed wyborem powołania itp. W tym wzięciu krzyża musimy jednak pamiętać, że nigdy nie jesteśmy sami. Ostatnim wezwaniem jest naśladowanie Jezusa. W czym mamy naśladować Jezusa? W utracie życia! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Jeśli w życiu żyjemy tylko dla siebie, za wszelką cenę staramy się przede wszystkim o to, aby nam było wygodnie, aby nasz dobrobyt był zachowany, jesteśmy narażeni na wieczną utratę życie. Jeśli jest w nas duch poświęcenia i służby, życia dla innych, to o nasze życie wieczne możemy być spokojni.


Prz 8,22-31 Ps 8 Rz 5,1-5 J 16,12-15


Dz 2,1-11 Ps 104 1 Kor 12,3b-7.12-13 J 20,19-23


Dz 1,1-11; Ps 47 (46); Hbr 9, 24-28; 10, 19-23; Łk 24, 46-53


Dz 14,21-27 Ps 145 Ap 21,1-5a J 13,31-33a.34-35


Dz 13, 14. 43-52; Ps 100; Ap 7, 9. 14b-17; J 10, 27-30


Dz 5,27b-32.40b-41 Ps 30 Ap 5,11-14 J 21,1-19


Dz 5,12-16 Ps 118 Ap 1,9-11a.12-13.17-19 J 20,19-31


Dz 10,34a-37-43; Ps 118; Kol 3,1-4; J 20,1-9


Łk 19,28-40 Iz 50,4-7 Ps 22 Flp 2,6-11 Łk 22,14-23,56


Witryna opublikowana dzięki usługom internetowym Fundacji „Opoka”